Muzyczne podsumowanie 2009

Styczeń 6, 2010

Dziś, kiedy 2009 już się skończył, jestem przekonany, że był to świetny rocznik dla muzyki. Patrzę na te 12 miesięcy wstecz i widzę zestaw wydawniczy na bardzo atrakcyjnym, wysokim poziomie. Pragnę przedstawić wybrane pozycję warte uwagi:

MASTODON Crack The Skye (Reprise)

Mastodon - Crack the Skye

Wizjonerzy z Mastodon  udowodnili, że doskonale wiedzą jak ma wyglądać współczesny metal . Po genialnym Leviathan, przejściowym  Blood Mountain, na Crack The Skye pokazują swoją najciekawszą stronę. Rozszerzyli jeszcze bardziej swój charakterystyczny styl sięgając wstecz do najlepszych rockowych czasów, a ograniczając pewne charakterystyczne cechy metaluchów. Tym samym wyszło im przygodowe, pełne smakowitych kąsków dzieło kończące dekadę. CTS jest świętną przygodą, a Mastodon, mam nadzieję jeszcze wieloletnią podróżą.

ROME – Flowers From Exile (Trisol)

Rome - Flowers From Exile

Luksemburska formacja neofolkowa ROME praktycznie ustawiła mi całe lato pod siebie . Przecież nie da się piękniej śpiewać o wygnaniu, ojczyźnie,  pokrzepieniu, podróży i  przygodzie. Za melancholicznymi wokalami JeRome Reutera bełkocze gdzieś  maniera Leonarda  Cohena, Waitsa,  Cave’a. Muzycznie przychodzą na myśl nostalgiczne dźwięki Death In June.  To wszystko razem przemierza te wszystkie tajemnicze rejony Europy lat 30. Dotyka najniższych warstw społecznych; robotników, żołnierzy, wygnańców. Każdego z nich łapie za serce, łączy ich w jedno.

THE FLAMING LIPS – Embryonic (Warner)

The Flaming Lips - Embryonic

W niektórych przypadkach warto być zdeterminowanym i poszukiwać. Wayne Coyne – wokalista, gitarzysta i pianista Flaming Lips musiał grac aż 23 lata, aby nagrać swój najlepszy album. NIGDY wcześniej Usta nie były TAK nowatorskie, a zarazem TAK uwstecznione. Pełno tu odjazdów w lata 70, w CAN, w solowego BARRETTA, czy nawet w MILESA DAVISA!  Embryonic to antycypacja tego co w muzyce czeka nas w najbliższych latach.

RYKARDA PARASOL – For Blood and Wine (Self-released)

Rykarda Parasol - For Blood and Wine

Ryszarda Parasol, córka polskiego żyda i szwedki. Sama o sobie mówi tak: Like a real woman amidst smoke and whiskey. Like Edith Piaf meets the Animals. Like Nico meets Nick Cave. Like Serge Gainsbourg meets Siouxsie Sioux. Never in sunlight and not without pain and wit. For Blood and Wine to druga płyta Ryśki, samodzielnie wydana i wyprodukowana. Jeszcze lepsza i dojrzalsza od już bardzo dobrego debiutu. Piękne różnorodne wokale, wspaniałe melodie, recytacje, wspaniałe teksty, znacznie więcej Cave’a i dusznej atmosfery.  Może jedynie troszeczkę bardziej mogła pozwolić rozwinąć się sekcji, ot np. taki zalążek (2.07-2.26) z utworu Maggie mógł trwać chociaż z minutkę. Piękna płyta, kolejny diamencik na coraz prężniej rozwijającej się scenie określanej jako alt-country.

SUNN O))) – Monoliths & Dimensions (Southern Lord)

Sunn O))) - Monoliths & Dimensions

MAXIMUM VOLUME YIELDS MAXIMUM RESULTS. Motyw przewodni jednego z najciekawszych projektów drone/doom obecnie działających na scenie ,  idealnie określa JAK powinno się do dźwięków Sunn O))) podchodzić.  Bez wątpienia Monoliths & Dimensions to studyjna pułapka dla słuchacza, pełna przepaści, przerażających wymiarów, monolitów, zagadek i przepowiedni węgierskiego proroka. Witajcie w Wielkim Kościele,  powiada. megszentségteleníthetetlenségeskedéseitekért !

GREYMACHINE Disconnected (Hydra Head)

Greymachine - Disconnected

Justin Broadrick (Jesu, Final, Godflesh) , Dave Cochrane (Head Of David, God, Ice), Diarmuid Dalton (Jesu, Godflesh) and Aaron Turner (Isis). Niezła śmietanka industrialnego łojenia, w tym z osobą prezesa J K. na czele.  Chłopaki poradzili sobie znakomicie i nagrali płytę na jaką niejeden fan GODFLESH, znudzony jesusowymi  popłuczynami czekał. Jest tłusto, bardzo garażowo  i SZARO. Sporo powrotów do przeszłości, niby wszystko gdzieś w historii za sprawą tego samego człowieka już  się pojawiało, ale jednocześnie nie potrafię nie docenić faktu, że NARESZCIE od paru dobrych lat Broadrick wraca na słuszne tory.

TEITANBLOOD – Seven Chalices (Norma Evangelium Diaboli)

Teitanblood - Seven Chalices

Siedem kielichów to płyta zła i przerażająca, intra są przedsionkiem, a same utwory piekłem. Jesteśmy w wielkiej, monumentalnej sali, w której w samym środku Lucyfer siedzi na tronie, popijając krew z ozłoconego kielicha, a w okół niego lata rój wielkich obślizgłych komarów. Wszystko jest czarne, obecni podczas rytuału chaotycznie miotają się w konwulsjach, wiatr trzaska drzwiami, a nikt z żywych nie ma dostępu do tego obrzędu. Sztuka death metalowa najwyższej próby. Groźźźne i zwierzęce.

FUNERAL MIST – Maranatha (Norma Evangelium Diaboli)

Funeral Mist - Maranatha

Po genialnym Salvation, z czeluści pojawił się fenomenalny następca tronu. Black metal przeżywa swoją drugą młodość, a zawdzięcza to m.in właśnie Funeral Mist. Projekt Ariocha (cóż za wokale!)  ma jeszcze ogromny potencjał,udowadnia, że to jeszcze nie koniec. Rozwinięty styl z Salvation, odważnie brnie w rejony, których ortodoksyjni fani BM mogą nie przełknąć. Salvation postawił fundament, Rom 5:12 dał wektor, Maranatha stawia krok na przód.

SLAYER – World Painted Blood (American)

Slayer - World Painted Blood

Jakbym skrytykował ten album, to trochę tak jakbym musiał własnego brata wyrzucić z domu.  Ale oczywiście nie mam żadnych powodów do zbędnego zastanawiania się,  SLAYER uraczył mnie wyśmienitym krążkiem, najlepszym od paru dobrych lat. A to że lepiej mi się go słucha w podróży (odtwarzacz), niż w domu to przecież nie jest minus. Wielka furia i złość jest na tym albumie, no i  to zwyczajnie TEN ZESPÓŁ w świetnej, witalnej formie. Kocham ich, co zrobić.

Generalnie pozostała jeszcze masa płyt; znakomitych, bardzo dobrych i dobrych, które urzekły mnie w tym roku. Już bez dłuższego opisywania (kolejność przypadkowa) :

ALUK TODOLO Finisteris

ORCUSTUS  Orcustus

NEW MODEL ARMY  Today Is a Good Day

ORANSSI PAZUZU  Muukalainen Puhuu

KATHARSIS  Fourth Reich

INFERNAL WAR  Conflagrator

SOISONG  xAj3z

THEE MALDOROR KOLLECTIVE  Need the Needle

NURSE WITH WOUND The Surveillance Lounge

CURRENT 93  Aleph at Hallucinatory Mountain

THE MOUNT FUJI DOOMJAZZ CORPORATION – Succubus

THE KILIMANJARO DARKJAZZ ESEMBLE Here Be Dragons

MARDUK Wormwood

ISIS Wavering Radiant

STABAT MATER Stabat Mater

PEARL JAM Backspacer

ASPHYX Death The Brutal Way

OBLITERATION Nekropsalms

AGORAPHOBIC NOSEBLEED Agorapocalypse

WOBBLER Afterglow

YOB The Great Cessation

BEHEMOTH Evangelion

MESMER The Ghost of a Tennis Court

SOAP & SKIN Lovetune for Vacuum

ELFIN SADDLE Ringing for the Begin Again

L.U.C. Zrozumieć Polskę 39/89

THE BLACK LEAGUE Ghost Brothel

THEM CROOKED VULTURES Them Crooked Vultures

ZU Carboniferous

WITCHMASTER Trucizna

ARMIA Der Prozess

ARMIA  Freak

SKITLIV Skandinavisk Misantropi

NILE Those Whom the Gods Detest

FAUST C’est com…com…complique

WOLVES IN THE THRONE ROOM Black Cascade

CHILDREN Hard Times Hanging at the End of the Worl

CRIPPLED BLACK PHOENIX 200 Tons Of Bad Luck

TOM WAITS Glitter And Doom Live

ROWLAND S. HOWARD Pop Crimes

VIC CHESNUTT At The Cut

JOHN ZORN O’o

JOHN ZORN Alhambra Love Songs

NICK CAVE AND WARREN ELLIS White Lunar

OM God is Good

ÆTHENOR Faking Gold & Murder

Odpowiedzi: 9 to “Muzyczne podsumowanie 2009”

  1. wmichael Powiedział/a:

    Mastodon to chyba płyta roku. Doskonały album. Z listy którą wymieniłeś dla mnie jeszcze Armia, Slayer, Isis, Om, Nile, Thee Moldaror Kollective, Current 93. Pearl Jam faktycznie dobry, ale to płyta na ocenę ***1/2

    Dorzuciłbym Riverside “Anno Domini High Definition”, Megadeth “Endgame” (IMO najlepsza płyta od czasów “Rust In Peace”, Rootwater “Visionism” (musiałem się długo do tej płyty przekonywać”, Kult “Hurra!” (najlepsza płyta Kazika & company od 11 lat), Paradise Lost “Faith Divide Us, Death Unite Us” (wielkie zaskoczenie na plus), The Prodigy “Invader Musts Die!”, Alice In Chains, Living Couour (dwa świetne powroty).

    Rozczarowania roku: Them Crooked Vultures, Rammstein, The Dead Weather (okazuje się, że nie każdy projekt Jacka White’a jest ok).

    BTW fajny blog. Będę zaglądał :)

  2. sz Powiedział/a:

    @wmichael

    Jeśli musiałbym wybrać jakiegoś bezwzględnego pioniera to też postawiłbym na Mastodon. Nieprzerwanie silnie działa na mnie ten krążek. Bardzo chętnie do niego wracam, nie ma tam niepotrzebnych elementów, wszystko jest na swoim miejscu, za każdym razem zaskakuje i poraża.

    Nie wiem czy słuchałeś, ale polecam gorąco ten najnowszy materiał Flaming Lips. Dla mnie był to ogromnie niespodziewany strzał, a jak jeszcze klimaty krautrockowe nie są Ci obce, to tym bardziej!

    Co do Riverside, to bez wątpienia nagrali w tym roku swój najlepszy LP, ale jednocześnie jakoś nie trafia to do mnie. Ale jasne, że jako za “naszą ekipę” trzymam kciuki.

    Od Endgame bardziej podobało mi się jednak The System Has Failed. Zresztą od Rust in Peace słabo mnie bierze ekipa Rudzielca, więc w sumie nie trzeba się sugerować moim zdaniem w tym przypadku.

    Prodigy wydało faktycznie niezły materiał, ale jakoś nic ponadto. (the fat of the land/firestarter = to se ne vrati)

    Alice in Chains to kolejny powrocik z piękną płytą. Choć ryzykownie trochę stwierdzę, że jednak bardziej mnie wzięła nowa produkcja Pearl Jam. Porazili mnie toną witalności. U Alice panują zupełnie inne nastroje Może też, ten album jeszcze czeka na odpowiednią chwilę.

    Living Colour – tu zgoda, świetna płyta po nijakim Collideoscope. Aczkolwiek ten zespół nigdy nie będzie już taki jak na dwóch pierwszych albumach:)

    Co do Twojego rozczarowania Them Crooked Vultures, poniekąd się zgodzę, poniekąd nie.
    Generalnie to ogromnie zdziwił mnie upust milionów pozytywnych komentarzy w mediach, w stylu “tak brzmiałoby dzisiaj Led Zeppelin” itp.
    Wymagania były duże, bo i duże były nazwiska, ale geniuszu tu nie odkrywają. Mimo wszystko ten album sam wpycha się do samochodu, są momenty hipnotyczne, są momenty mocno pierwotne i soczyste. Ochrzanić tego albumu jednak nie potrafię, chyba za dużo zawiera w sobie pierwiastków przeze mnie ukochanych (Kyuss, QOTSA) Aczkolwiek zgadzam się, że mogło być lepiej. Solidne, ale niedopieszczone.

    dzięki za komentarz i miłe słowa!

    • wmichael Powiedział/a:

      Jeśli chodzi o Riveside moje uwielbienie dla tego zespołu (to klasa co najmniej europejska w gatunku rocka progresywnego) wynika z faktu, że lubię rock progresywny, a poza tym miałem okazję być 5 razy na koncertach tego zespołu. Pierwszy raz było to w okolnicach premiery ich pierwszej płyty, gdy jeszcze nie znałem ich muzyki. I koncertowo mną pozamiatali. Na drugi dzień poszedłem do sklepu i kupiłem płytę. i tak już zostało :)

      Them Crooked Vultures – płyta na ocenę ***. Czyli poniżej oczekiwań. Za dużo Homme’a. Uwielbiam Kyuss i QOTSA, ale tym razem “pierwiastek” rudzielca nie jest na wysokim poziomie. Homme zdominował płytę, a kompozycje wyszly mu… tylko niezłe. Szkoda.

      Megadeth – cóż, mam sentyment do starego thrashu. Rudy i kamanda wydawali ostatnio bardzo fajne płyty – w tym wspomniany przez Ciebie “The System Has Failed” czy “Inited Abominations”, ale to właśnie “Endgame” spowodowało, że miałem ciary na plecach. Prawie jak wtedy, gdy będą w liceum słuchałem “Rust In Peace”, nota bene z pirackiej kasety (innych nie było) firmy MG Records :)

      o Flaming Lips pomyślę. Dzięki za polecenie. Zespół zacny, który w przeszłości nagrał kilka dobrych albumów.

      Zapomniałem jeszcze o Mars Volta “Octahedron”. Bardzo fajna płyta. Nie tak zmiatająca jak “The Bedlam In Goliath”, ale ok. Trochę łagodniej, spokojniej, nadal z pomysłem i fantazją.

      Z rzeczy niezbyt alternatywnych podobały mi się w zeszłym roku:
      Lynyrd Skynyrd “God & Guns” (wiem, wiem, staroświecki southern rock, ale z wykopem zagrane, mało dkrywcze, albo nawet wcale, ale czad niezły).
      KISS “Sonic Boom” – przebojowo, ale rockowo. Miłe.

      Muszę na swoim blogu przygotować taką listę – top 10 2009 :)

  3. sz Powiedział/a:

    top 10 to już zauważyłem, że zdąży mi się szybko przewartościować, więc wolałem ogólniej wymienić świetne pozycje, a niektóre wytłuścić. Nie miałem czasu na komentarz do każdej, choć mam takie poczucie, że parę zostawiłem bez opisu, a stanowczo zasługują na wyróżnienie.

    co do sentymentu do starego thrashu to podzielam równie mocny. Może ew. ciut ukierunkowany inaczej, zdecydowanie wolę ten od Slayer, Celtic Frost, Voivod, ale też Exodus, Overkill, Death Angel, Dark Angel, Sodom, Kreator, Destruction itd. -> to jest kolejny duuuży wątek do obgadania! :)

    Co do Mars Volty, w sumie “Octahedron” dobrze się słucha,ale jest na pewno słabsza od Amputechture, jedynki czy przede wszystkim dwójki. Nie porównam z Bedlam… bo jeszcze jej nie zdążyłem dobrze przyswoić. Za szybko się produkują, a Omar solo to już kompletnie odlatuje ;)

    • wmichael Powiedział/a:

      Jeśli chodzi o thrash to stare kapele wracają w bardzo dobrym stylu. Wymienione przez Ciebie zespoły wydały na przestrzeni kilku ostatnich lat bardzo dobre płyty, a niektóre – vide Exodus (Tempo of the Damned czy The Atrocity Exhibition… Exhibit A), Overkill (Killbox 13 czy Immortalis) chyba najlepsze w swej, długiej przecież, karierze.

      Voivod – uwielbiam, tak od “Killing Technology” do płyty “Voivod”. Ostatni album, niestety nie sprostał wymaganiom, choć zły nie jest.

      Slayer – to się rozumie samo przez się :)

      Stay tuned.

  4. sz Powiedział/a:

    Ale jednak Infini lepsze niż Katorz. A stary Voivod to jest magia, magia.
    Swoją drogą warto jeszcze wymienić wielkich wizjonerów z CORONER :)

  5. wmichael Powiedział/a:

    Coroner jak najbardziej. Ale późne płyty np.: Grim

  6. sz Powiedział/a:

    TAK. Zdecydowanie Grin to ich szczytowe osiągnięcie.

  7. iersensy Powiedział/a:

    No, a ja bym dodał Masakrę na Wałbrzyskiej Zaciera. Jak na zespół może nie jest to płyta wybitna, ale jako że jedyny krążek wydany w 2009 roku który przesłuchałem, muszę go rekomendować :)


Dodaj komentarz

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Zmień )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Zmień )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.